Jak radzić sobie ze stresem i emocjami w Hashimoto.


Blog / środa, Marzec 15th, 2017

Nagle ogarnia cię jakieś dziwne uczucie, coś jakby stres czy zdenerwowanie. Nie wiesz z jakiego powodu. Czujesz wszechogarniający niepokój. Serce zaczyna ci kołatać. Jest ci dziwnie. Właściwie nie masz powodu do stresu, ale nie masz na to wpływu. Ściska cię w gardle. Narasta złość. Masz ochotę coś rozwalić. Tymczasem wyżywasz się na pierwszej napotkanej osobie. Przeważnie jest to twój partner, albo dziecko. Próbujesz się hamować więc tym bardziej rozsadza cię od środka. Próbujesz głęboko oddychać. Chcesz się uspokoić. Nie chcesz, aby ktoś widział cię w takim stanie. Jest coraz gorzej. Czujesz, że za chwilę wybuchniesz…

Znasz to? Oczywiście, że tak. Każda z nas (Zwracam się w tym tekście do kobiet, ponieważ jest ich więcej na moim blogu i łatwiej mi używać rodzaju żeńskiego, ale nie zapominam o tym, że emocje i stres przy Hashimoto dotyczą również panów. Zarówno tych chorujących, jak ich partnerów osób chorych) miała podobną sytuację. Wiele osób zwraca się do mnie z pytaniem jak radzić sobie z emocjami i stresem, kiedy chorujemy na Hashimoto i buzują w nas hormony. To co napiszę w tym artykule może ci się nie spodobać. Możesz jeszcze bardziej się wkurzyć. Jeśli chcesz tego uniknąć to po prostu nie czytaj dalej. Ale jeśli naprawdę chcesz coś zmienić i popracować nad swoimi emocjami to zapraszam do lektury.

– Denerwuję się, bo mam Hashimoto.

– Nie mogę poradzić sobie z emocjami, bo hormony.

– Stres związany z chorobą jest tak silny, że wybucham bez powodu.

Odpowiedz sobie na pytanie: ile razy z Twoich ust padały takie określenia? Tylko szczerze. Ja sama powtarzałam je wielokrotnie. Dlaczego? Ponieważ tak było łatwiej. Łatwiej było zrzucić winę na coś innego. To przecież nie ja, to Hashimoto! To jest ten fragment, który może spowodować, że się na mnie zdenerwujesz. Ale jeśli opanujesz to i przeczytasz dalej, to być może dzięki temu zmienisz coś w swoim życiu. Zrzucanie winy na Hashimoto, na hormony, na podły nastrój, na zmęczenie to nic innego jak pozbywanie się odpowiedzialności za nasze zachowanie. No bo skoro masz Hashimoto, z którym nic nie możesz zrobić, które będzie ci towarzyszyło przez całe życie, no to przecież nic nie możesz z tym zrobić. I nie robisz, tylko wkurzasz się dalej. Cierpią na tym twoje relacje z bliskimi, cierpisz ty sama. A teraz odpowiedz sobie na kolejne pytania: czy choroba odebrała ci własną wolę?, czy odebrała ci umiejętność stanowienia o sobie samej, swoich myślach i emocjach? No pewnie, że nie. Może chwilowo trudniej jest ci nad sobą zapanować, ale nie jest to sytuacja beznadziejna i bez wyjścia. Na szczęście możesz się tego nauczyć. Tylko czy naprawdę chcesz wziąć taką odpowiedzialność na siebie? 🙂

Skoro już wiesz, że możesz się zmienić to teraz pewnie zastanawiasz się jak to zrobić? Opiszę kilka sposobów, które sama wypróbowałam na sobie, które według mnie działają najlepiej i na które nie musisz wydawać mnóstwa pieniędzy. Zaczynamy 🙂

Racjonalna Terapia Zachowań

Zastanawiałaś się kiedyś skąd się biorą emocje? Dlaczego emocje powodują, że zachowujemy się w taki, a nie inny sposób? Odpowiedź jest bardzo prosta. Wszystko zaczyna się od naszych myśli. To nasze myśli wpływają na nasze emocje, a nasze emocje powodują określone działanie lub jego brak. Kiedy myślisz sobie, że masz Hashimoto, które jest nieuleczalną chorobą, które wyrządza ci taką szkodę, które powoduje takie a nie inne objawy to myślenie takie wywołuje w tobie określone emocje: smutek, żal, zdenerwowanie, frustrację, wkurzenie, złość. Cała paleta negatywnych emocji. I jeśli jesteś w takim stanie emocjonalnym to raczej nie jesteś tryskającą energią kobietą. Te emocje wpływają na twoje zachowanie: wyżywasz się na bliskich, płaczesz, albo kładziesz się do łóżka obrażona na cały świat. Może ci się wydać to trochę brutalne co piszę. Możesz nie zgadzać się ze mną. I to jest normalne. Samej było mi trudno przyjąć to do wiadomości. Bo jak to? To nie Hashimoto, kłóci się z moim narzeczonym, tylko ja sama??!! J Szok! No więc jak w związku z tym poradzić sobie z negatywnymi emocjami? Pewnie cię zaskoczę. Ale jest tylko jedno wyjście. Należy zmienić swoje myślenie. Pokierować myśli na inne tory. Zamienić ograniczające, chore przekonania, na te zdrowe, wspierające i motywujące do działania. Jak to zrobić? Skorzystać z Racjonalnej Terapii Zachowań. Nie musisz od razu zapisywać się na terapię. Jest to metoda, której możesz się sama nauczyć i wykorzystywać na co dzień. Jeszcze w marcu będę organizowała warsztaty, na których pokażę tę metodę i nauczę uczestników jak z niej korzystać*. Dzięki niej nauczysz się jak racjonalnie podchodzić do swoich emocji, jak zmieniać myślenie, jak dzięki temu zwiększać jakość swojego życia. Celowo nie opisuję tej metody w tym artykule. W Internecie możesz znaleźć wiele informacji na jej temat. Uważam jednak, że najlepiej jest doświadczyć tej metody na sobie, z osobą która wie jak to się robi.

Aktywność fizyczna

Jest to najtańszy sposób na negatywne emocje i stres. I nie jest to tylko chwytliwe hasło, bo teraz jest moda na bycie fit. Sport jest bardzo ważny, jeśli chcemy zachować równowagę emocjonalną. I nie mówię tu o katorżniczych treningach 5 razy w tygodniu, bo jak dobrze wiesz (mam nadzieję), takie treningi nie są wskazane dla osób z chorobami autoimmunologicznymi. Wystarczy, że wyjdziesz na półgodzinny spacer. Jeśli czujesz, że gromadzą się w tobie negatywne emocje, to musisz je rozładować. I zanim rozładujesz je na kimś, to wyjdź najpierw na spacer, na basen, pobiegać, na siłownię czy na fitness. Albo poćwicz w domu. Ważne jest, aby aktywność, którą wybierzesz sprawiała ci przyjemność. Jeśli jesteś kanapolubna, to na początku może być ci trochę trudno i możesz mieć ochotę się poddać. Dlatego zmień stary nawyk siedzenia na kanapie powoli, małymi krokami. Jeśli do tej pory niewiele ćwiczyłaś, to nie zapisuj się od razu na crossfit. Wybierz raczej spacer, ale rób to regularnie. Najlepiej zaplanuj to sobie i zapisz w kalendarzu.

Relaksacja, medytacja

Wystarczy, że znajdziesz 5 minut w ciągu dnia (serio, tylko 5 minut!) tylko dla siebie. Napiszę to brutalnie, ale możesz nawet zamknąć się w kiblu w pracy czy w domu i pomedytować. Nie musisz umieć medytować, nie musisz się na tym znać. Wystarczy, że zamkniesz oczy, pomyślisz o czymś przyjemnym i pooddychasz głęboko. Albo nawet o niczym nie myśl (chociaż to udaje się chyba tylko mnichom buddyjskim), tylko spokojnie, głęboko oddychaj. Taki trening wykonywany codziennie przynosi niesamowite efekty: uspokajasz oddech, dotleniasz się, ciśnienie opada, a twój nastrój poprawia się. Jeśli masz więcej czasu w ciągu dnia lub wieczorem to polecam ci treningi relaksacyjne, które spokojnie znajdziesz np. na Youtube: trening autogenny Schultza lub trening relaksacyjny Jacobsona. Oba w dość krótkim czasie (10 – 15 minut) powodują rozluźnienie mięśni i głęboki relaks.

Istnieje wiele innych sposobów na radzenie sobie z emocjami i stresem: masaż, terapia, coaching, pisanie (tak, tak, dlatego założyłam blog J ), kolorowanki antystresowe. Jednak moim zdaniem żadna z tych metod nie zadziała, jeśli jej się nie spróbuje i nie włączy do swojego życia J Uważam, ze kluczem do poradzenia sobie z negatywnymi emocjami i stresem jest zmiana myślenia na ich temat.

 

*W marcu planuję jeszcze dwa warsztaty z wykorzystaniem RTZ do radzenia sobie z negatywnymi emocjami. Niestety liczba osób na takim warsztacie jest ograniczona i chcę pracować jednocześnie z maksymalnie 12 osobami. Wkrótce na moim Facebooku pojawią się informacje o konkretnych terminach tych warsztatów. Osoby zapisane do Newslettera otrzymają te informację jako pierwsi  🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *